Ogryzki Dajany
wtorek, 17 stycznia 2017
Persymona
Niewielki bardzo smaczny owoc, o wyglądzie średnio dojrzałych pomidorów. Od jakiegoś czasu dostępny w naszych marketach. Mowa tu o Kaki, czyli Persymonie. W smaku, jak dla mnie jest po prostu słodka, może odrobinę śliwkowa. Owoc należy umyć i jeść, razem ze skórką. Przynajmniej ja tak robię, bo szkoły są dwie: jedni obierają, drudzy jedzą wraz ze skórką. Jest to owoc egzotyczny pod naszą szerokością geograficzną, ale szału bym się nie spodziewała. Jak to zwykle bywa, lepiej wygląda niż smakuje. Niestety.
Północny styl
Lubię prosty styl. Bez żadnych udziwnień i skomplikowanych brył. Jasny, prosty styl, trochę w rustykalnym wydaniu jest u mnie jak najbardziej pożądany.
Zima nie jest zła
Wszyscy narzekają na zimę, mrozy i śniegi. No może to nie najprzyjemniejsza pora roku, ale nie jest taka zła. Jest kilka powodów dla których, czekam na zimowy czas:
1. Grzane wino, czyli tzw. grzaniec - to naturalny rozgrzewacz, pełen dobroczynnych flawonoidów.
2. Nie leniuchujesz - tylko po prostu przełączasz się na niedźwiedziowy tryb.
3. Czapki i inne nakrycia głowy - świetnie tuszują nieudane fryzury i nieświeże włosy.
4. Przeceny poświąteczne - czego chcieć więcej!?
5. Obszerne swetry i ciepłe płaszcze - idealnie kryją świąteczne obżarstwo.
6. Termofor i ciepłe kapciuchy - czyli ciepełko w najlepszym wydaniu.
7. Zwierzaki domowe na czas zimy robią się zdecydowanie bardziej puchate. Idealne do tarmoszenia i tulenia.
1. Grzane wino, czyli tzw. grzaniec - to naturalny rozgrzewacz, pełen dobroczynnych flawonoidów.
2. Nie leniuchujesz - tylko po prostu przełączasz się na niedźwiedziowy tryb.
3. Czapki i inne nakrycia głowy - świetnie tuszują nieudane fryzury i nieświeże włosy.
4. Przeceny poświąteczne - czego chcieć więcej!?
5. Obszerne swetry i ciepłe płaszcze - idealnie kryją świąteczne obżarstwo.
6. Termofor i ciepłe kapciuchy - czyli ciepełko w najlepszym wydaniu.
7. Zwierzaki domowe na czas zimy robią się zdecydowanie bardziej puchate. Idealne do tarmoszenia i tulenia.
poniedziałek, 19 września 2016
Tragedia
Zauważyłam, że jeśli wystąpi jakakolwiek tragedia na świecie, to reakcje na nią są zależne, od miejsca jej wystąpienia.
Jeśli dotyczy USA, Kanady lub jakiegokolwiek państwa w Europie (głównie z UE) to tragedia się rozlewa na wszystkich programach TV, portalach społecznych i po postacią kwiatów składanych pod danymi ambasadami.
Jeśli jest to Afryka, Azja czy inna Oceania, to praktycznie jakby sprawy nie było. Ewentualnie krótka wzmianka w dzienniku i wsio. A którego Kowalskiego interesuje Pakistan czy Indonezja, jak on praktycznie nie jest w stanie wskazać tego miejsca na mapie i nie ma żadnych przemyśleń, ani skojarzeń na ten temat.
Taka niesprawiedliwość. A wszyscy co giną, to ludzie....
Jeśli dotyczy USA, Kanady lub jakiegokolwiek państwa w Europie (głównie z UE) to tragedia się rozlewa na wszystkich programach TV, portalach społecznych i po postacią kwiatów składanych pod danymi ambasadami.
Jeśli jest to Afryka, Azja czy inna Oceania, to praktycznie jakby sprawy nie było. Ewentualnie krótka wzmianka w dzienniku i wsio. A którego Kowalskiego interesuje Pakistan czy Indonezja, jak on praktycznie nie jest w stanie wskazać tego miejsca na mapie i nie ma żadnych przemyśleń, ani skojarzeń na ten temat.
Taka niesprawiedliwość. A wszyscy co giną, to ludzie....
Białe plaże
Zimą najchętniej zamknęłabym dom i wyjechała gdzieś daleko, w znacznie cieplejsze otoczenie.
Najlepiej gdzieś, gdzie woda ma kolor, jasnego lazuru, a piasek jest praktycznie biały.
Najlepiej gdzieś, gdzie woda ma kolor, jasnego lazuru, a piasek jest praktycznie biały.
Rozrywka na koniec lata
Chyba od zawsze lubiłam filmy z dreszczykiem. Do dziś pamiętam horrory, czy raczej coś co było w charakterze horroru nakręcone, czyli film Prima Aprilis z 1986 czy Smętarz dla zwierzaków z 1989.
Bardzo lubię też horrory dziejące się na amerykańskich kampingach, czy obozach nad jeziorem. Ogólnie klimaty wakacyjne, w horrorach są interesujące. Takie to moje małe skrzywienie.
W zeszłym tygodniu skończyłam oglądać serial Dead of Summer, który dzieje się w obozowisku nad amerykańskim jeziorem. Tegoroczna produkcja wprost idealnie trafiła w moje gusta. Co więcej, była całkiem przyjemna w odbiorze i wytworzyła niepokojący klimat. Ja mogę tylko szczerze polecić tą pozycję, dla wszystkich fanów strasznych historyjek.
Bardzo lubię też horrory dziejące się na amerykańskich kampingach, czy obozach nad jeziorem. Ogólnie klimaty wakacyjne, w horrorach są interesujące. Takie to moje małe skrzywienie.
W zeszłym tygodniu skończyłam oglądać serial Dead of Summer, który dzieje się w obozowisku nad amerykańskim jeziorem. Tegoroczna produkcja wprost idealnie trafiła w moje gusta. Co więcej, była całkiem przyjemna w odbiorze i wytworzyła niepokojący klimat. Ja mogę tylko szczerze polecić tą pozycję, dla wszystkich fanów strasznych historyjek.
środa, 6 kwietnia 2016
Przed latem
Robię porządek w szafie przed latem i przeglądam moje kosmetyki do opalania oraz po kąpieli słonecznej. Niestety z połową muszę się już pożegnać. Straciły swoją ważność, więc zapewne także właściwości ochraniające skórę przed promieniowaniem UV. Niektóre do tego zaczęły brzydko pachnieć, zjełczałym olejem.
W tym sezonie zamierzam bliżej przyjrzeć się składom tych słonecznych kosmetyków. Ponieważ na zeszłym urlopie, po balsamie do użycia po kąpieli słonecznej, wyszło mi niezłe uczulenie. Na skórze pojawiły się wypryski, więc nie wyglądało to dobrze. Teraz zamierzam szukać balsamów czy żeli po opalaniu bez zbędnych składników typu parafina, które nie tylko zalepiają nasze pory, to jeszcze powierzchnia skóry robi się strasznie lepka. Najlepiej by dany kosmetyk miał w składzie aloes, masło shea albo panthenol. Od biedy podobno pomaga naturalny olej kokosowy. Jeszcze nie sprawdzałam. I co ważne dla mnie, kosmetyk musi szybko się wchłaniać i być w formie wygodnego sprayu.
W tym sezonie zamierzam bliżej przyjrzeć się składom tych słonecznych kosmetyków. Ponieważ na zeszłym urlopie, po balsamie do użycia po kąpieli słonecznej, wyszło mi niezłe uczulenie. Na skórze pojawiły się wypryski, więc nie wyglądało to dobrze. Teraz zamierzam szukać balsamów czy żeli po opalaniu bez zbędnych składników typu parafina, które nie tylko zalepiają nasze pory, to jeszcze powierzchnia skóry robi się strasznie lepka. Najlepiej by dany kosmetyk miał w składzie aloes, masło shea albo panthenol. Od biedy podobno pomaga naturalny olej kokosowy. Jeszcze nie sprawdzałam. I co ważne dla mnie, kosmetyk musi szybko się wchłaniać i być w formie wygodnego sprayu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)